sobota, 10 maja 2014

Prolog

  Otwieram słabo oczy, czuję ciepło na twarzy i pulsujący ból w tylnej części głowy. Wydaje mi się, że straciłem na chwilę przytomność. Właściwie to nic dziwnego. Tutaj gdzie wszystko co nie jest na tyle ciężkie, żeby nie dało się tego unieść, traktuje się jako broń. Bardzo możliwe że dostałem czymś w głowę. Rozglądam się. Nie, chyba nic się zbytnio nie zmieniło. Kręci mi się w głowie, jest mi słabo ale odszukuję wzrokiem Maurycego, znajduję go w tym samym momencie, w którym i on mnie. Maurycy to Marek, mój przyjaciel, ale tak całkiem szczerze nie pamiętam skąd się wziął jego pseudonim - Maurycy, tak po prostu jest i tyle. Nawet jak go poznałem przedstawił mi się przezwiskiem, a o jego prawdziwym imieniu dowiedziałem się sporo później. Krzyżujemy spojrzenia i oboje się uśmiechamy, pomimo sytuacji w jakiej jesteśmy. Biegniemy do siebie.
- Stary, ty żyjesz. To dobrze - mówi radośnie na powitanie szturchając mnie w ramię.
- No cześć, dlaczego miałbym nie żyć? - oddaję mu.
- Słuchaj, koło twojej pozycji wybuchła bomba i myślałem, że oberwałeś. Nie wychodziłeś stamtąd dobry kwadrans. Chciałem już po ciebie słać.
- Już w porządku. Tak, chyba coś wybuchło, straciłem na chwilę przytomność ale poza tym wszystko jest dobrze.
- To świetnie. Chodź, idźmy do bazy - mówi Maurycy, odwraca się i idzie przodem, a ja za nim przebiegając pomiędzy stanowiskami tak by nie rzucać się zbytnio w oczy.
  Dookoła nas jest zniszczenie, ból i pewnie cała masa trupów, nie oszukujmy się, gdzieniegdzie jedzie na kilometr. Wojna. Tak, to jest hasło przewodnie kilku ostatnich miesięcy. Wojna, wszędzie wojna. Cały Kraków żyje wojną, tak samo jak prawie cała Polska. Wszędzie dookoła leżą gruzy dawnych zabytków, sklepów i domów mieszkalnych. To tylko cień Świata z początku XXI wieku. Cień świetlanej przyszłości pełnej różnych wynalazków technicznych i leku na każdą chorobę. Teraz najnowszymi wynalazkami technicznymi są wszelkiego rodzaju bronie, miny, bomby, czołgi, jakiekolwiek militaria, a leki są tak trudno dostępne, że posiadanie tabletek na gorączkę jest luksusem. To nie jest ta sama Polska, która była kiedyś. Tak samo to nie jest już ten sam Świat. Jakieś 35 lat temu do władzy doszły korporacje mające za nic pojedynczego człowieka i jego uczucia. Sytuacja zaczęła się pogarszać, zwykły obywatel był sądzony za nic, nie miał prawa do własności, ponieważ wszystko w każdej chwili mogło zabrać mu państwo. Pensje spadły do pół tysiąca za mniej ważne zajęcia. Tysiąc otrzymywali tylko urzędnicy. W sklepach zaczęło brakować towaru, biedniejsi ludzie zaczęli głodować. Cenzura prasy i telewizji, którą mało kto oglądał, bo mało kogo było na to stać, stała się codziennością. Tylko tam obraz Świata był piękny, a ludzie żyli w dobrobycie. Po kilku latach zostały zamknięte granice we wszystkich krajach, a przedostać się przez nie można było tylko za zgodą władz i tylko w wyjątkowych wypadkach. Jednak teraz od kiedy zapanowała wojna nawet tak nie można, w ogóle nie można przekroczyć granic. Są tak obwarowane, że nawet podkopem nie da się przejść. Jesteśmy totalnie zamknięci i bezbronni. Ale gdzie? Otóż właśnie tu w Polsce jakiś rok temu rozgorzała wojna domowa. Podobnie jak w Niemczech i Anglii. Ludziom po prostu nie podobały się nowe zasady i wyrazili swój sprzeciw przez bunt.

2 komentarze: